Aktualności Aktualności

Po co lasom leśnicy?

„Pieniądze! Zysk! Strata! Miliony złotych! Wysokie wynagrodzenia! Brak podatków! Sprzedaż drewna dla zysku!” - takie sformułowania są często kierowane w stronę leśników. Kieruje się do nas oskarżenia, oparte nie na faktach, ale na wrażeniu, jakie robi jedyny dostrzegany przez wielu element leśnictwa, czyli pozyskiwanie i sprzedaż drewna. To fakt: drewno sprzedaje się ZA PIENIĄDZE, które stanowią przychód Lasów Państwowych (słowo „przychód” jest ważne, o czym za chwilę).

 

Ale od początku; po co leśnicy gospodarują w lesie? Można byłoby przecież zaniechać wycinania drzew, zgodnie z postulatami aktywistów, bo w sensie przyrodniczym las nie potrzebuje leśników. Natomiast leśnicy potrzebni są całemu społeczeństwu.
Leśnictwo funkcjonuje, aby w sposób zorganizowany gospodarować mieniem Skarbu Państwa, dostarczając społeczeństwu dóbr materialnych, jak też wartości nie dających się wycenić.


Gospodarka leśna w Europie, uogólniając, kształtowała się przez kilka stuleci, a jej obecny kształt i zadania są tak naprawdę wynikiem nieustającej presji, jakiej doświadczały lasy w wyniku ciągle rosnącego wraz z rozwojem gospodarek narodowych popytu na surowiec drzewny. Drewna bowiem zawsze jest za mało. Dlatego od wielu już lat ukształtował się w Europie dział gospodarki polegający na jak najbardziej efektywnym zarządzaniu lasami, aby ciągle dostarczały one odpowiednie drewno, równocześnie zapewniając jego dostępność w przyszłości. Leśnictwo, leśnicy zawsze znajdowali się pomiędzy przysłowiowym „młotem a kowadłem”. Z jednej strony przemysł, z drugiej las, który nie jest jedynie fabryką drewna. Ostatnio do tego doszły jeszcze gremia czy osoby, które nie akceptują gospodarki leśnej w ogóle. Od zawsze obrywaliśmy z różnych stron, wiemy też, że zawsze będą niezadowoleni i akceptujemy taki stan rzeczy.


Fakty dowodzą jednak, że efektem naszej pracy są bioróżnorodne, zasobne w drewno lasy, właśnie takie jakie mamy w Polsce obecnie. Każda rewolucyjna zmiana gospodarowania tym ważnym zasobem przyrodniczym niesie za sobą różnorakie ryzyka. Tutaj należy zadać pytanie, jaki jest powód próby zmiany zarządcy lasów oraz zmiany formy ich użytkowania, skoro przyjęty w Polsce system działa, i to z widocznymi gospodarczo i przyrodniczo sukcesami. Przy tym wszystkim system ten  oparty jest na samofinansowaniu się.


Czasy się zmieniają, lasy się zmieniają, zmienia się również podejście do leśnictwa. Jeżeli uważnie zapoznamy się z zapisami polskiej ustawy o lasach, to łatwo dojdziemy do wniosku, że pozyskanie tak ważnego, strategicznego surowca, jak drewno, jest wręcz efektem ubocznym gospodarki leśnej. Dlaczego?
Ponieważ najważniejsza jest trwałość lasu w sensie dosłownym. Powierzchnie leśne mają być ciągle pokryte drzewostanami - zróżnicowanymi, zgodnymi z typami siedliskowymi, odpornymi, przygotowanymi na zagrożenia biotyczne (jak choćby gradacja kornika) i abiotyczne (np. huraganowe wiatry).


Jeżeli podstawowy cel, jakim jest zachowanie trwałości lasu zostanie spełniony, to wtedy możemy pozyskiwać drewno w uregulowany, zorganizowany i kontrolowany sposób. Pozyskiwanie drewna jest jednym z elementów, stosowanym przez leśników, aby zapewnić trwałość lasu i równomierny udział wszystkich jego pokoleń.
Leśnicy wykorzystują naturalne procesy przyrodnicze i dzięki temu dostarczają drewno, sprzedają je, zanim przyroda w spontaniczny sposób dokona swojego dzieła odnowienia (po zniszczeniu) starego drzewostanu i wprowadzenia młodego pokolenia.
Postrzeganie wartości lasu jedynie przez pryzmat jego sędziwego wieku jest wybiórczym podejściem, rodzajem trendu w narracji opowiadania o przyrodzie, często wręcz personifikacją lasu. To, że człowiekowi starodrzew zdaje się cenny w istocie nie jest obiektywne, bowiem las z ekologicznego punktu widzenia w każdym stadium rozwoju jest cenny i istotny. Nawet zręby zupełne są istotne dla zachowania gatunków związanych z powierzchniami otwartymi (np. lelek kozodój), dlatego niewykonywanie zrębów zupełnych na ubogich siedliskach może mieć negatywny wpływ na zachowanie populacji niektórych gatunków chronionych w ramach obszarów Natura 2000.
Zaczęliśmy od słów używanych pod naszym adresem w celu pogłębienia i ugruntowania w sumieniach Polaków przekonania, że leśnicy nie są potrzebni, że są zagrożeniem dla lasu, że bierna ochrona lasu jest jedynym właściwym podejściem. Nic bardziej mylnego.


Ustawodawca, powierzając nam prawie 100 lat temu zarząd nad lasami, nie oczekiwał bierności, lecz konkretnych, racjonalnych efektów pracy, przede wszystkim zachowania trwałości różnorodnych lasów oraz ciągłej dostępności drewna. Tym właśnie na co dzień się zajmujemy.
Bezsprzecznie wymiana wszelkich dóbr odbywa się przy użyciu pieniędzy. Nie bardzo rozumiemy, dlaczego tak wielkie poruszenie wywołuje fakt, że drewno sprzedaje się za pieniądze?
Ale konkretniej. RDLP w Krośnie za 2020 r. osiągnęła łączne przychody w wysokości 431 milionów złotych, z czego ponad 390 mln zł stanowiły przychody ze sprzedaży drewna. Co się stało z tymi pieniędzmi? Na czyje konta wypłynęły? Lokalne, najczęściej rodzinne firmy, wygrywając przetarg na wykonywanie prac leśnych, podpisały stosowne umowy z nadleśnictwami i otrzymały za wykonanie zleconych tylko w zakresie pozyskania i zrywki drewna sumę 144 mln złotych. To  nie wszystko. Utrzymanie infrastruktury leśnej (drogi, infrastruktura turystyczna, obiekty edukacyjne itp.) to kolejne 45 mln złotych. Pozostałe działy leśnictwa, czyli ochrona lasu, hodowla lasu, ochrona przeciwpożarowa i inne to kolejne 54 mln złotych. Dodatkowo bezpośrednio do gmin wpłaciliśmy podatek leśny w wysokości 15 mln złotych oraz prawie 8 mln przekazaliśmy na fundusz dróg lokalnych. Wynagrodzenia pracowników nadleśnictw również zasilają miejscowe gospodarki, bowiem te pieniądze wydawane są właśnie na głębokiej prowincji, pracując na pomyślność całego lokalnego środowiska.
Ujmując koszty według rodzaju, można zobrazować skalę zasilania lokalnych gospodarek przez leśnictwo. W 2020 r. do samorządów i firm świadczących usługi na rzecz jednostek z terenu RDLP w Krośnie trafiło 246 mln zł z tytułu podatków, zakupu usług, materiałów i energii.


Ogólne koszty działalności RDLP w Krośnie wyniosły w 2020 r. 466 mln złotych. Czyli wydaliśmy więcej pieniędzy niż osiągnęliśmy przychodu. Jak to możliwe? Czyżby Lasy Państwowe musiały zaciągać kredyty, czy podatnik musiał z podatków dopłacać do działalności leśników? Nic z tych rzeczy. Część działań związanych np. z ochroną przyrody, działalnością Leśnych Kompleksów Promocyjnych, budową dróg, w tym również z samorządami jako inwestycje wspólne i inne, jest pokrywana z funduszu leśnego, czyli wewnętrznego w skali Lasów Państwowych mechanizmu pozwalającego na wyrównywanie niedoborów finansowych spowodowanych gospodarowaniem np. w specyficznych warunkach.
Gospodarka leśna na pogórzu i w górach jest nierozerwalnie powiązana z ograniczeniami np. z tytułu prawnych wymogów dotyczących ochrony przyrody. Nasze lasy wyglądają jakby nigdy w nich nie prowadzono gospodarki, wielu uważa je za naturalne. Jest to wynik stosowanego sposobu gospodarowania. Przyjęliśmy na siebie obowiązki, które generują określone koszty, jak również celową rezygnację z określonych przychodów. Wszystkie one są pokrywane z pieniędzy pochodzących przede wszystkim z drewna, również pozyskanego w innych regionach, bowiem pozwala na to wewnętrzny rachunek wyrównawczy, tzw. fundusz leśny.


Las w naszej części kontynentu jest wytworem natury, od tysiącleci podlegającym wpływom człowieka. Lasy karpackie w ciągu minionych stuleci były obiektem niekontrolowanej eksploatacji, natomiast od zakończenia II wojny światowej przeszły niespotykany w innych regionach Europy proces renaturyzacji. Jej efektem są dziś poglądy o puszczańskim charakterze tych drzewostanów. Tyle tylko, że nie jest to efekt bezwiednego „zapuszczenia”, lecz przemyślnej gospodarki, zapewniającej trwałość tego procesu. Właśnie dlatego lasami powinni wciąż zajmować się specjaliści z zakresu leśnictwa.

Darz Bór!

Jan Mazur
Zastępca dyrektora
ds. gospodarki leśnej
RDLP w Krośnie